Pojęcie ziołolecznictwa zwanego również fitoterapią lub fitofarmakologią jest stare jak świat, bowiem, od kiedy na ziemi pojawił się człowiek, świat poznawał zdrowotne i upiększające działanie ziół, warzyw i owoców.
Żeby zgłębić ten pouczający temat musimy cofnąć się wstecz o kilka tysięcy lat i poznać metody, z jakich ludzie korzystali wykorzystując dary dane nam od natury.
Antropolodzy już dawno temu znaleźli ścienne malowidła, mówiące nam o stosowaniu ziół w starożytnym Egipcie przez kapłanów, oraz warstwy najuboższe, czyli zwykłych robotników, oraz niewolników. Poznali one ochronne i bakteriobójcze działanie czosnku, nacierali nim twarz a w trakcie choroby plecy, znali również łagodzące działanie mięty, którą stosowali w przypadku często występujących wtedy zatruć, jałowca, jako środka moczopędnego, piołun, mirrę itp. Wszystkie zabiegi te stosowano w atmosferze magii i towarzyszących im zabobonów.
Przypatrzmy się również innemu starożytnemu narodowi a mianowicie państwu kontrastów, jakim są Indie. Do dzisiejszego dnia obie Ameryki i Europa zawdzięczają im kminek, pieprz, kardamon, goździki i imbir. Starożytni hindusi swoją wiedzę „medyczną” wiązali z wierzeniami i obrzędami religijnymi, które były mocniej zakorzenione niż w przypadku Egipcjan. Nieopodal Indii znajduje się kolejne mistyczne Państwo słynące z rozwiniętego ziołolecznictwa. Są nim Chiny. Około 4000 lat p.n.e praktyki związane z magiczną mocą ziół były tam już kultywowane. Za ciekawostkę podam tutaj cesarza Shen Nung, który testował na sobie zioła, jednocześnie sprawdzając, które z nich są trujące.
Opisując ziołolecznictwo stosowane w starożytnych Chinach musimy wymienić najważniejsze rośliny stosowane przez Chińczyków w tamtych czasach: rzewień, kamfora i żeń-szeń, oraz umiejętności leczenia nakłuciami, czyli akupunkturę. Chińczycy wierzyli, że w przyrodzie kryje się lekarstwo na każdą chorobę a termin „chińska medycyna” przetrwał do dnia dzisiejszego i jest praktykowany z powodzeniem na szeroką skalę.
Przedstawiając rys historyczny na koniecznie trzeba wspomnieć o „ojcu medycyny”, czyli o Hipokratesie z wyspy Kos, który w swoim dziele “Corpus Hipocraticum” wymienił ok. 300 leków pochodzenia naturalnego.
Przejdźmy jednak do czasów współczesnych. Obecnie wiadomo, że na świecie występuje ponad 20 000 rodzajów roślin, które są używane do celów medycznych, aczkolwiek z dnia na dzień jesteśmy świadkami postępu w tej dziedzinie- wytwarzane są coraz to nowe kosmetyki, lekarstwa, nalewki itp., co jakiś czas do tej pokaźnej listy roślin dochodzi nowa, która posiada właściwości medyczne, lecznicze.
Wymieńmy, zatem dla przykładu zdrowotne i upiększające działanie najpopularniejszych ziół, owoców i warzyw:
Aloes jest to roślina, która dzięki swoim właściwościom ma zbawienny wpływ na wszelkiego rodzaju zaparcia, przewlekłą łuszczycę, trądzik, zakażenia bakteryjne i wirusowe, osłabienie, niedokrwistość, schorzenia włosów.
Arnika charakteryzuje się swoim działaniem przeciwgrzybicznym, bakteriobójczym, ściągającym, ułatwia gojenie ran, wygładza blizny.
Bazylia ma wskazania do stosowania w zaburzeniach trawienia, brak apetytu, lekkim bólu brzucha, nieżycie zatok.
Borówka (jagoda) ma działanie moczopędnie, przeciwbiegunkowe, napotne, często stosowana w występujących biegunkach u małych dzieci.
Cebula swoimi zbawiennymi właściwościami zwalczy suchy kaszel (domowy syrop z cebuli), ułatwi przebieg grypy, anginy, zapalenia oskrzeli, w postaci papki (starta cebula) wyleczymy rany, ropnie i czyraki- do zmienionych miejsc przykładamy startą cebulę, w kosmetyce stosowana skutecznie zwalcza łupież.
Czosnek stosujemy w okresie rekonwalescencji, osłabienia, nieżytu układu oddechowego, kaszlu, nadciśnieniu, miażdżycy, przeziębieniu (jemy w postaci surowej, lub gotujemy z mlekiem i miodem).
Drożdże, przywracają odpowiednią mikroflorę jelitową, wzmacniają włosy i paznokcie (2 łyżki drożdży zalewamy szklanką mleka i pijemy), w kosmetyce wpływają zbawiennie na naszą cerę (maseczkę drożdżowa dostępna w aptekach).
Maliny oprócz niebiańskiej uczty smakowej pozwolą nam zwalczyć przeziębienie, gorączkę, choroby zakaźne, zaburzenia trawienne, biegunkę.
Orzech włoski pomoże w zakażeniach układu pokarmowego, przeziębieniu, chorobie wrzodowej, nadmiernym krwawieniu miesiączkowym czy też nadciśnieniu.
Rumianek ukoi nasze skołatane nerwy, przeciwdziała bezsenności, biegunce, bólom brzucha, zakażeniom przewodu pokarmowego, wpływa zbawiennie na cerę (kąpiel rumiankowa), swoim aromatem pielęgnuje zmysły (aromaterapia).
Wymienione powyżej nazwy ziół, owoców i warzyw, oraz ich zbawienne właściwości są tylko malutką kroplą w morzu, bowiem każde zioło z ponad 20 000 występujących w przyrodzie posiada właściwości lecznicze i pielęgnacyjne.
Na sam koniec wszystkim osobom zainteresowanym zbieraniem ziół i przyrządzaniem z nich nalewek, syropów, maści, okładów i wielu innych mikstur udzielę najważniejszych rad, jakimi trzeba się kierować podczas zbiorów:
- Wszystkie liście, które zbieramy muszą być suche (sami je suszymy przez 4-10 dni), zdrowe, czyste. Trzeba je zbierać na kilka dni przez okresem kwitnienia rośliny.
- Główki kwiatowe suszymy rozłożone na papierze przez okres 1-3 tygodni
- Ziarna strącamy z dojrzałych roślin, suszymy je na gazecie, lub w papierowej torebce przez okres 2-3 tygodni.
- Korzenie kroimy na niewielkie kawałki i suszymy je na kaloryferze, lub w piekarniku w temperaturze 50-80 °C
Wykorzystane źródła:
1.Zielarska apteczka na 100 kobiecych dolegliwości, Wydawnictwo Duszpasterstwa Rolników
2.”Ziołolecznictwo”, Czesław Andrzej Klimuszko
3.”Zioła i przyprawy z własnego ogródka” Piotr Metera, 1986r
Tagi: leczenie ziołami, zioła.

Pamiętam w moim domu jeszcze jak byłam dzieckiem na kaszel tylko i wyłącznie stosowało się sok z cebuli z cukrem